Jak i kiedy umrę?

kategoria: Przemyślenia autor:

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, w jaki sposób umrzecie? Na pewno, przecież każdemu ta myśl przeszła przez głowę, choćby mimowolnie. Są ludzie, którzy wiedzą kiedy i jak to nastąpi.

1. Samobójcy.

Oni z przyczyn technicznych znają czas, miejsce i sposób, w jaki skończą swój żywot. Troszkę oszukują los i sami decydują o swojej śmierci. To tak jakby grać w karty z całym naręczem jokerów. Nie ważne czy uczciwie, czy nie, samobójcy to numer jeden pośród posiadających informacje o własnej śmierci.

2. Skazani za śmierć.

Wiedzą jak i kiedy zginą, mało tego wiedzą za co (najczęściej). Otruci, porażeni prądem czy powieszeni. W zależności od panującego prawa może to być albo tego samego dnia, albo za cztery lata. Nie wiadomo co jest okrutniejsze. Wiesz jedno, jeśli nie zdarzy się cud – zginiesz.

3. Śmiertelnie chorzy.

Tu, w zależności od zaawansowania choroby, można obstawiać zakres w latach, dniach lub godzinach. Oni wiedzą, że koniec jest blisko. Miało być lepiej, miało pomóc, a jest coraz gorzej. Już nie ma odwrotu, organizm nie da rady.

Oni wiedzą, że koniec jest blisko.

4. Staruszkowie.

Oni mają naturalną skłonność do mówienia o własnej śmierci, część się nawet jej nie boi. Mają świadomość, że to co zrobili w życiu do tej pory musi wystarczyć, teraz już tylko czas na śmierć. Już nigdy nie będą młodzi, nie zakochają się, nie wychowają dzieci, nie kupią samochodu i wskoczą w ciuchach do jeziora. Nie ma już tyle sił, nie ma już tyle chęci, nie ma to już sensu. Koniec się zbliża.

5. Chorzy psychicznie.

Niektórzy ludzie z zaburzeniami mogą być pewni swojej śmierci nawet kilka razy dziennie. To smutne, co przeżywają, bo choć pewne fakty są wyłącznie efektem ich wyobraźni, to przeżywają to naprawdę. Czują śmiertelny strach.

6. Panikarze.

Są podobni do poprzednich, choć może i się do powyższej grupy łapią. Taka panika, to przecież zaburzenie rozsądnego postrzegania rzeczywistości. Oni, co prawda, nie wymyślają przyczyn zagrożenia życia, tylko je wyolbrzymiają. Kiedy ktoś rzuci dwa metry od nich petardę to widzą jak giną w eksplozji, ich ciało rozpada się na cząstki, w górę tryska krew i opada z chlupotem. Albo zatną się podczas krojenia cebuli i już widzą się taplających się w kałuży własnej krwi, nerwowo łapiąc ostatni oddech. A kończy się na brudnej bieliźnie lub plastrze.

To przecież zaburzenie rozsądnego postrzegania rzeczywistości.

7. Pesymiści.

Im i tak wszystko idzie do dupy, nic się nie udaje, nie układa, nie pasuje, więc dlaczego mieliby żyć długo? Los już pewnie sobie z nich wkrótce zakpi i zadławią się na śmierć jedząc spaghetti albo wpadną do otwartej studzienki kanalizacyjnej. Na pewno.

8. Żonaci.

No cóż: żyłeś jak król, imprezowałeś z kumplami, jeździłeś pod namiot w Bieszczady, ścigałeś się nocami swoim podkręconym autem. Teraz zostały imieninki, pensjonaty i kombi. Zegar zaczął odliczanie, nie wiesz dokładnie ile wskazuje, bo ona zakrywa tarczę. Ale wiedz, że tyka. Tyk. Tyk. Tyk.

9. Buddyści.

Oni nigdy nie umierają, zmieniają tylko postać. Dla większości z nas jest to niezrozumiałe, ale musimy mieć świadomość, że mentalność wywodząca się z Azji jest inna, niż u nas w Europie. Trochę inaczej patrzą na świat i uszanujmy to. Nie widzą końca, bo końca nie ma, przechodzą po prostu przez kolejne wcielenia. Mało tego, cały czasu starają się wznieść poziom wyżej osiągając karmę i być poza takimi banałami, jak życie i śmierć.

Nie widzą końca, bo końca nie ma.

10. Ofiary wypadków.

Wyobraźcie sobie na chwilę taką sytuację: stoicie na pięknym betonowym balkoniku odnowionej secesyjnej kamienicy, podziwiacie dachy budynków obok, palicie fajkę, relaks. Nagle słyszycie głuchy trzask i balkon spada z ogromnym ciężarem w kierunku ziemi. Wy nadaj stoicie w bezruchu lecąc z ogromną prędkością w kierunku wybrukowanego podwórka. I stop. Jaka jest Wasza ostatnia myśl? Nie wiem jak Wy, ale przypuszczam, że byłoby to coś w rodzaju: „O kurwa, a więc tak zginę?”. Ofiary wypadków dowiadują się o swojej śmierci w ostatniej chwili. Dotyczy to również ofiar zabójstw. Oczywiście jeśli były świadome swojej śmierci.

11. Nieświadomi swojej śmierci.

Człowiek zastrzelony z zaskoczenia w tył głowy, zabity spadającym z rusztowania pustakiem czy otruty podczas snu, nie wie, że zaraz umrze, nie ma czasu na „O kurwa”. Po prostu światełko zgasło i koniec. Ironiczne zakończenie żywota. Tak banalne i pozbawione emocji. Nie było choćby chwili umierania. Życie „ON”, pstryk, życie „OFF”. Smutne, ale i wygodne. Bez tych pożegnań z bliskimi, bez podsumowywania swojego życia, niczym ucięty w trakcie oglądania film. Nagle środkowa klatka stała się ostatnią.

12. Dzieci

Małe dzieci uważają, że są niezniszczalne. Nie boją się śmierci, bo nie wiedzą, co to jest. Robiłyby rzeczy tak niedorzeczne i głupie, jak tylko pozwalałoby im, nie do końca jeszcze skoordynowane, ciało. Tylko te durne zakazy dorosłych, oni nie umieją się bawić, nie potrafią się wyluzować, są strasznie spięci. Ciągle tylko nie rób, nie wolno, nie dobrze, za szybko, za późno, za dużo. Nudziarze. Dzieci nie znają granic.

Nie boją się śmierci, bo nie wiedzą, co to jest.

Jak widać sporo ludzi ma pewną orientację, co do własnej śmierci. Nie mają na nią najczęściej wpływu, ale wiedzą, że nastąpi niedługo. Uczucie zapewne dziwne, ale w jakiś sposób uspokajające. Jedna niewiadoma w życiu mniej.

Ostatnie wpisy z Przemyślenia

Mózgulatura #007 Lusterko

Rozprawa nad lusterkiem: jak długo czekało na swoje 5 minut, historia dwóch dziurek i nerwica

Mózgulatura #005 Słuszny system kar

Krótki poradnik dla rodziców dzieci niegrzecznych, niesfornych, rozbisurmanionych, adehadowskich oraz rozwydrzonych. Śmieszne słowo,
Idź na Górę
Przejdź do paska narzędzi