Mars: przygotowania, podróż i wrażenia

kategoria: Poznaję świat autor:

Nie jest czerwony jak się powszechnie sądzi, jest obiektem pożądania od dziesiątek lat, jeśli żywi jakieś istoty, to z pewnością nie są to zielone ludziki.

Moją marsjańską misję podzieliłem na 3 części, niezwykle istotną fazę przygotowań do wyprawy, samą podróż, której celem był Mars i pierwsze wrażenia w zetknięciu się z nim. To co niedługo zobaczycie wykracza ponad Wasze wyobrażenia. Obalę kilka panujących mitów, kilka podniosę i wytrę z kurzu. Cofniemy się do lat 30’tych poprzedniego wieku. Jedno ostrzeżenie na początek: Drodzy Czytelnicy nie róbcie tego w domu! Zresztą i tak zrobicie, ale żeby nie było, że namawiam Was do złego.

Nie róbcie tego w domu!

PRZYGOTOWANIA

Po pierwsze przed wyprawą trzeba zabezpieczyć fundusze. Zakładając, że wymieniony w kolejnych zdaniach sprzęt posiadamy, wystarczą fundusze na samą wyprawę i zabranie próbek Marsa. Na początek wystarczy 1,3 zł, oczywiście jeśli dużo wcześniej to zaplanujesz, spontaniczna podróż w nocy na statku ŻABKA kosztować Cię będzie 2,0 zł. Za tyle zorganizowałbyś wyprawę XXL, więc przygotuj się zawczasu. Sprzęt. Odkrywca musi pamiętać, by mieć ze sobą 3 podstawowe elementy wyposażenia: odpowiednie obuwie, dzięki któremu nawet najtrudniejszy teren będzie do zdobycia, skafander, bo wieczorami bywa zimno oraz specjalny pojemnik na próbki. Jeśli skafander ma kieszenie można się obyć bez pojemnika, ale osobiście nie polecam, z doświadczenia wiem, że zabrane próbki Marsa ze względu na zbyt wysoką temperaturę mogą ulec roztopieniu. A wtedy struktura wchodzi w interakcję z czarną atmosferą, która go otacza, i część próbki jest nie do odzyskania. Najodpowiedniejsza będzie tkanina płócienna, przepuszczająca powietrze, z jakimś wygodnym uchwytem do trzymania.

mars-wyprawa-przygotowania

Odpowiednie obuwie, dzięki któremu nawet najtrudniejszy teren będzie do zdobycia, skafander, bo wieczorami bywa zimno oraz specjalny pojemnik na próbki.

PODRÓŻ

Skafander narzucony, obuwie na stopach, lniany big-bag w ręku, fundusze dźwięczą radośnie w kieszeni – ruszamy. Po wyjściu z domowej atmosfery czujesz nagłe oziębienie, skafander był dobrym pomysłem. Jeśli chodzi o ciśnienie, czuję już pierwsze zmiany. Jest lekkie ciśnienie, myślę o tym, co będzie jeśli marsjańskie podboje się nie powiodą? Czy starczy mi energii, żeby zdobyć go od innej strony? Może będzie trzeba trochę pokrążyć w okolicy, żeby zdobyć upragniony cel. W międzyczasie mijam rój żuloidów – szerokim łukiem, chronię się przed przypadkowym zetknięciem. Chcieliby uzupełnić paliwo moim kosztem. Taki wał. Potem gwiazdozbiór wielki niebieski wóz. Grzecznie po pasach w kierunku otwierającego się portalu. Jestem blisko, czuję już tą atmosferę. Tłoczno trochę, szczerze powiedziawszy myślałem, że będę sam, z kimś co najwyżej. A tu i z dzieciakami, i z jakimiś pudlami na rękach, i emeryty… Pal licho, zabrać próbki i do domu. Tęsknisz już za ciepłą herbatką, tak długo już Cię nie ma. Dość szybko znajdujesz pułap z którego możesz bez przeszkód zebrać próbki. Masz, jeszcze tylko baba Cię ogołoci z budżetu i wychodzisz w atmosferę. Ufff, tam nie dało się oddychać, uwielbiasz ten swobodny lot poza domową bazą. Dosyć figli, trzeba zrobić badanie zdobytych próbek Marsa.

mars-wyprawa-podroz

Mijam rój żuloidów …chcieliby uzupełnić paliwo moim kosztem. Taki wał.

WRAŻENIA

Pierwsze zetknięcie z Marsem jest bardzo przyjemne, po przejściu przez ciemną atmosferę, ukazuje się gruba warstwa Theobroma Cacao pokrywająca jego wierzch. Nie stawia większego oporu, ma odczyn słodkawy, przyjemny, brudzi. Pod nią znajduje się półpłynna substancja, masa podobna do lawy, po pierwszych testach laboratoryjnych miernik monosacharydów zwariował, skończyła się skala! Gdyby były tam pszczoły, z pewnością miałyby udział w jej produkcji. Zaraz pod nią, a nie było łatwo się przebić przez tą kleistą maź, jest delikatniejsza piankowa warstwa, nazwałem ją Carmello Delecti. Próba sacharydowa nadal wysoka, ale nie tak jak w warstwie Nugatus Cremari. Jest przyjemna i sprężysta. Z geologicznego punktu widzenia to trzon Marsa, stanowi ponad 60% jego powierzchni! Całość tworzy zgrabną, dobrze skomponowaną strukturę, niezmienną od 1932 roku, kiedy nasi dziadkowie (o ile mieszkali w USA) mogli się nią cieszyć. Dla nowicjuszów i amatorów, słodki odczyn o takim potencjale sacharydowym może stanowić barierę poznania, najczęściej poprzez mdłości, ale każdy zawodowiec poczuje Marsa każdym zmysłem. Mars to przy tym doskonałe źródło energii, lekko niestabilne temperaturowo, ale da się nad nim zapanować.

mars-wyprawa-ocena

Po pierwszych testach laboratoryjnych miernik monosacharydów zwariował, skończyła się skala!

Marsa z całą stanowczością mogę i będę polecał. Tak samo, jak ludzie zakochujący się w Tatrach, wracają tam regularnie, ja powtórzę nie raz moją marsjańską przygodę. Polecam każdemu głodnemu wrażeń, lubiącemu słodycz życia i odrobinę zapomnienia. Mars to zdobycz godna podziwu, zabierz ze sobą znajomych, a zobaczysz, że będzie rozchwytywany!