Nikt już tak nie mówi

kategoria: Przemyślenia autor:

A to spryciula, robić drakę, kurza twarz. Nie, nie, duża część ludzi wypluwa z siebie taki bełkot i sypie kurwami, chujami i jebaństwami z taką częstotliwością, że aż nieprzyjemnie się tego słucha.

Nie jestem osobą, która przekleństw nie używa, zdarza mi się dość często, ale są sytuacje kiedy jedyne czego sobie życzę, to tego żeby ktoś obok mnie się po prostu zamknął. Nie chcę słuchać ust, które jako przecinków, odchrząknięć i innych wypełniaczy zdania używają wyłącznie słowa: kurwa. Nie mam ochoty rozmawiać z osobą, dla której, za każdym razem ktoś nie jest głupi, tylko pojebany, nie wspaniały, ale zajebisty i wszędzie jest mu w chuj daleko, że ja pierdolę! Rzygać się chce, lub jak wolę: „aż mnie mdli”!

Aż mnie mdli!

Mówisz, że to całe mówienie poprawną polszczyzną „to jakieś takie przestarzałe”, albo „weź mi wypierdalaj z takim gadaniem”? Tym drugim nic nie mam do powiedzenia, mogą przestać czytać. Tych pierwszych pytam: „że stare to gorsze?”. Podobają się przedwojenne stroje? Podobają się, każdej soboty po lumpeksach szukasz czegoś stylowego. Podobają się przedwojenne meble? Jeździsz po pchlich targach, przeczesujesz Allegro i OLX’a szukając okazji. Podobają się przedwojenne maniery? Podobają się, ale są śmiesznie, taki folklor troszkę. No i niedzisiejsze, dziś się już tak nie robi, teraz się tak nie mówi, tak było kiedyś. A szkoda. Nie chcę przez to powiedzieć, że chciałbym przenieść się w tamte czasy, bo to nieprawda, tu i teraz jest mój czas. Chciałbym po prostu przenieść stamtąd jedną rzecz (nieprawda, że jedną, ale o tym kiedy indziej): kulturę wypowiedzi i poszanowanie języka polskiego. No dwie mi wyszły, dwóch rzeczy bym chciał.

Wtedy nie do pomyślenia było, żeby dzieciak do dzieciaka powiedział, że jest pojebany. Jakby matka, czy ojciec usłyszał, to dostałby taką karę (najczęściej tą najsłuszniejszą; nie wiem czy o tym też kiedy indziej), że odechciałoby się zamieniać przymiotników na ich ohydne odpowiedniki. Jeśli by się zdarzyło kobiecie, reszta spojrzałaby na nią, jak na nieobytą prostaczkę (uważajcie, niektórzy do dziś tak patrzą) i unikało z nią kontaktu. Kiedy rzuciłoby się mięsem mężczyźnie, każdy wkoło pomyślałby, że to pewnie jakiś marynarz, co się głupich zwyczajów na świecie nauczył i zdziczał trochę od tego przebywania z samymi chłopami. Czy to znaczy, że nikt się wtedy nie denerwował, nie rozczarowywał czy nie kłócił? Głupie pytanie, oczywiście, że tak, ale musiał albo się trochę bardziej wysilić, żeby sobie złego świadectwa nie wystawiać, albo po prosu się zamknąć.

Się głupich zwyczajów na świecie nauczył i zdziczał.

Niech widok znowu będzie bajeczny, nie zajebisty. Niech ona będzie głupią krową, a nie pojebaną pizdą, a on po prostu niespełna rozumu. Posłuchajcie starszych ludzi, nie wszystkich rzecz jasna, duża część się do tego szamba dostosowała, ale są jeszcze okazy, których chciałoby się słuchać bez końca. Szanowny pan, za przeproszeniem, będę zaszczycona, czas na mnie. Nie to co Twoje „muszę spadać”, nie? Albo jeszcze gorzej, ale już mi nawet wstyd tyle tego wypisywać. Tak, obawiam się tego, żeby tekst nie wyszedł zbyt wulgarny i grubiański, bo raz: nie chcę uchodzić za taką osobę, dwa: nie chcę urazić nikogo, kto chciał tu znaleźć wartościowe treści, a krzywi się tylko z niesmakiem. Bo są całe szczęście tacy, może nawet wielu, którzy się językiem bawią, cieszą i potrafią uszanować. Językiem polskim rzecz jasna…

Brzmię pewnie jak nawiedzony polonista, oderwany od rzeczywistości poeta, albo szurnięty aktor teatralny. Być może, ale zastanów się przez chwilę, czy nie chciałbyś czasami, żeby inni zwracali się do Ciebie z większym szacunkiem, albo rozmowa z nimi była mniej wulgarna i prostacka? Czy nie chętniej zamieniłoby się słowo z przypadkowo poznaną osobą, zamiast szukać po parkach Pokemonów? Czy nie pobawił byś się w jakieś zgadywanki albo gry słowne, jak za dzieciaka. Wtedy to cieszyło, bo język polski był jakimś wyzwaniem, wielką tajemnicą, którą się odkrywa i cieszy z każdych postępów.

Język polski był jakimś wyzwaniem, wielką tajemnicą, którą się odkrywa…

Część osób, mnie teraz solidnie wyśmiało, pal ich sześć! Piszę, do osób, które pokiwały choć trochę głową z potakiwaniem – jest w Was nadzieja! Namawiałem do sprzątnięcia swojej okolicy, to mogę i do ogarnięcia języka, jakim się na co dzień posługujecie. Będzie przyjemniej ze sobą rozmawiać.