Peany na cześć Black Mirror

kategoria: Trochę kultury autor:

Domorosła recenzja pierwszego sezonu serialu Black Mirror. Sporo jest w nim nawiązań do Matrixa, jak sprowadzenie ludzi, bo funkcji… ups, spoilery mi się wkradają.

Muszę przyznać, wyda się to oczywiście przesadzone, że jeszcze czegoś takiego w życiu nie oglądałem. Widz szybko znajduje analogię z pozoru abstrakcyjnego życia, ludzi ubranych w lekko futurystyczne wdzianko, do naszego. Kawałek po kawałku prawda zaczyna do niego docierać celując w najsłabsze punkty. Zachodzi od tyłu i brutalnym strzałem wali prosto w twarz. Tak wygląda współczesne życie. Nasze życie. Serial pokazuje upodlenie naszej cywilizacji. Żyjemy tylko po to, by konsumować i tą konsumpcję napędzać. Poczujecie się obnażeni, stado golasów na ławie oskarżonych, opuszczające głowę cicho przytakuje.

To jeszcze nic, reżyser dopiero się z nami bawi, wytaczając ciężkie działa na sam koniec.

The National Anthem

W pierwszym odcinku cios wymierzony został w politykę, media i społeczeństwo. Księżniczka Zuzanna mówi z łzami w oczach: „Panie Premierze, moje życie jest w Pańskich rękach”. Nastaje niezręczna cisza i pęka mydlana bańka przyzwoitość. Moralność to filmowa terra incognita. Jest kalkulacja, liczą się wpływy, oczekiwania i ciśnienie na linii media-polityka-obywatele. Do tego terror na nieznanym dotąd poziomie. Broń bliskiej przyszłości.

Fifteen Million Merits

Przewrotnie brzmi piosenka „I have a dream” Abby, sielsko wyłożona tapetą typowego dnia bohaterów. Tylko, że nie ma po co marzyć, jest szara rzeczywistość, z którą da się pogodzić i w niej egzystować. Zwykła, codzienna, ale na dobrą sprawę znośna. Jest niewymagająca praca, prosta rozrywka, względna wygoda. Nie ma wielkich stresów i zmartwień. Jednak sielska egzystencja na festiwalu plastiku i wazeliny, przy blasku fleszy, dźwiękach obłudy, na fali konsumpcjonizmu w pewnym momencie zaczyna uwierać. To jeszcze nic, reżyser dopiero się z nami bawi, wytaczając ciężkie działa na sam koniec.

The Entire History of You

„Przystajemy na aspekt etyczny, moralny?” serwuje nam na początek trzeci już reżyser serii. Sentencja ta mogłaby być podsumowaniem dwóch pierwszych odcinków. Jest również nawozem trzeciego. Tu moralność ma znacznie bliższy charakter, nie masowy, medialny, lecz osobisty. W specyficzny sposób wykorzystujemy możliwości, które mamy, nasz potencjał. Uzależniamy się i poddajemy temu, co miało nam życie ułatwić, uprzyjemnić. Technologia wywołuje w nas emocje, to zrozumiałe, ale czy jesteśmy w stanie je opanować? Nie liczcie, że reżyser poda Wam odpowiedź na tacy – sami musicie po nią sięgnąć.

Magia srebrnego ekranu, a raczej czarnego, lustra, w którym może się przejrzeć każdy z nas.

W każdy odcinku jest grupka ludzi decydujących o Twojej przyszłości, w każdym konflikt wewnętrzny, w każdym magia srebrnego ekranu, a raczej czarnego, lustra, w którym może się przejrzeć każdy z nas. Z pozoru wydaje nam się gabinetem krzywych luster, ale z biegiem czasu obraz coraz to bardziej przypomina naszą sylwetkę.

Serial, a raczej trylogia trzech blisko godzinnych filmów, jest wart polecenia. Jeśli tylko lubisz zastanowić się choć chwilę nad tym, co cię otacza – to serial jest dla Ciebie. Jeśli wolisz rozrywkę zamiast wielkiego głowienia się, to też znajdziesz tu coś dla siebie: odrobinę gorzkiego, sytuacyjnego humoru, trochę scen erotycznych, kilka wzruszających scen. Ale wiedz jedno: nie będzie typowo.

Ostatnie wpisy z Trochę kultury

Śmierdzący dekoratorzy

Jakim trzeba być troglodytą, żeby iść do parku zachwycać się zielenią, robić dziesiątki foci
Idź na Górę
Przejdź do paska narzędzi