Tuszaki i sens ich życia

kategoria: Poznaję świat autor:

Wbrew pozorom, wielu ludzi używa jeszcze długopisów do robienia notatek, pisania listów i innych rzeczy, do których przeciętny Kowalski używa już tylko elektronicznych pudełek. I nie zmieni się to za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Tak samo jak mimo silnej konkurencji przetrwało radio, ognisko czy rower, tak samo przeżyje i długopis.

Czy zastanawialiście się kiedyś jak działa długopis, co sprawia, że zostawia za sobą kolorowy ślad? Już Wam wyjaśniam!
A więc w długopisie żyją Tuszaki. Możecie mi wierzyć albo nie, ale to prawda. Tuszaki są zbyt małe, żeby je zobaczyć gołym okiem, ale przez to, że żyją w całkiem sporych stadach – możemy je zaobserwować. Pokora i współpraca – tego uczą młodych Tuszaków ich starsi koledzy. To pracowite, pokorne, ale przede wszystkim bardzo ambitne stworzenia. Wszystkie, jak jeden mąż, mają jeden nadrzędny cel – pozostawić po sobie jakiś ślad – i jemu poświęcają całe swoje życie. Dosłownie, bo spełniając je umierają. Nie jest to dla nich czymś przykrym i smutnym, jak dla nas. Przeciwnie, nie mogą się doczekać poświęcenia, licząc na coś w rodzaju nirwany, uwolnienia czy spełnienia.

 Logiczne i rozsądne, ale patrząc na ludzkie zachowania w kolejkach…
Każdy z nich marzy, by być częścią czegoś wielkiego, podniosłego, ale ostatecznie nie mają na to wpływu, z pokorą przyjmują zarówno tworzoną uwerturę na cztery smyczki, jak i poimprezowego penisa na czole najbardziej wstawionego balangowicza. Najistotniejszym jest słowo „częścią”, wiedzą bowiem, że w pojedynkę nic nie znaczą. Nauczyły się doskonale działać zespołowo, tworząc nie grupy, nie zespoły, ale całe legiony Tuszaków pracujących jak jeden organizm na wspólny sukces. Ich pokora jest godna podziwu, żyją po to by być narzędziem, istotą ich żywota jest być użytecznym dla nas, współpracować ze sobą i tworzyć coś razem. Jeśli pomożemy koledze zbliżyć się do czubka wkładu, sami się znajdziemy bliżej. Logiczne i rozsądne, ale patrząc na ludzkie zachowania w kolejkach czy poczekalniach, chyba nie takie proste.
Mają też jedną cechę, które nazwalibyśmy wadą. Tuszaki są bowiem rasistami i ksenofobami. W jednym wkładzie żyje tylko i wyłącznie czysta etnicznie rasa jednego koloru. Nie dlatego, że uważają inny za gorszy. Są na to zbyt inteligentne. Po prostu wiedzą, że warunkiem idealnie działającej machiny jest klarowna współpraca tylko i wyłącznie z kimś własnego gatunku, koloru i rodzaju. Wszelkie odstępstwa od tej reguły mogły by powodować niespójność i gorsze efekty. Nie to, że niebieski nie lubi się z czerwonym, szanują się i z chęcią stworzą razem coś ciekawego, ale obok siebie, ale nie razem. Nigdy nie działają w pojedynkę, wiedzą że nie ma to sensu, bo kogo interesuje jeden Tuszak? Działają zespołowo, pomagając sobie nawzajem dostać się do wyjścia. Czasami przesadzą z naporem i wkład w długopisie wylewa. Jeśli użytkownik jest impulsywny kara jest natychmiastowa i okrutna, wkład, a niekiedy i cały długopis ląduje w koszu. A stąd już nikła szansa, że kiedykolwiek coś stworzą, ich agonia trwa czasami długie tygodnie, zanim ostatni Tuszak zaschnie we wkładzie niechciany i bezproduktywny.
Miejmy więc odrobinę serca dla Tuszaków
To naprawdę przemiłe stwory. Miejmy więc odrobinę serca dla Tuszaków i zapisujmy tylko rzeczy ważne, błyskotliwe i interesujące, nie zmuszajmy ich do poświęcenia za stek bzdur, oskarżeń czy narzekań! Pewnie zabrzmi to abstrakcyjnie i mało wiarygodnie, ale polubiłem je; są jak Minionki, które w durnych łebkach, za fasadą beztroskiej zabawy i wiecznych wygłupów pokazują czym jest kolektywna, mozolna praca dla wspólnego celu. I jeszcze jedno: poświęciłem trochę Tuszaków, żeby tą historię spisać i proszę to do cholery uszanować!

Ostatnie wpisy z Poznaję świat

Projekt Czysta Plaża

Nie planowałem tego, ale wylądowałem dzisiaj z workiem na śmieci w ręku i sprzątałem okolice Warty. Poszedłem sobie

Polowanie z drugiej ręki

Byłem ostatnio w lumpeksie, ciucholandzie, second handzie, czy jak się u Was mówi na sklep
Idź na Górę
Przejdź do paska narzędzi